Stomatologia AMED

Stomatologia

Starożytnym medykom nie obce były tajniki medycyny – w tym również i stomatologii. Na wykopanych czaszkach z epoki neolitu archeolodzy zauważyli ślady leczenia uzębienia. 6500 lat p.n.e. w Chinach usuwano zęby przy znieczuleniu akupunkturą, a w starożytnym Egipcie wyrywano je przy pomocy kleszczy chirurgicznych.

Podczas gdy w średniowieczu zęby wyrywano bez znieczulenia, w poprzedzającej je epoce, stosowano ziołowe napary w celu uśmierzania bólu, jaki zwykle towarzyszył zabiegom dentystycznym. W podobny sposób wspomagano rekonwalescencję.

Hipokrates, Ojciec Medycyny, dokładnie opisał procedurę usuwania zębów – łącznie ze sposobami na powstrzymanie bólu. Grek podejmował również leczenie złamań szczęki i żuchwy.

Rzymski lekarz Galen, żyjący już w czasach naszej ery (II w. n.e.), w swoich pracach opisywał budowę zęba i szczęki, a także makroskopowe cechy zapalenia.

Po czasach antycznych przyszły jednak wieki ciemne, kiedy do funkcje medyków sprawowali zwykle mnisi. Oni jednak nie podejmowali się usuwania zębów, ani innych zabiegów dentystycznych, ponieważ mieli zakaz kontaktu z krwią. Rolę stomatologów przejęli więc kowale i kuglarze, a „zabiegi”, jakich dokonywali, przypominały raczej torturę niż leczenie.

Stomatologia

Wyposażenie gabinetu AMEDStomatologia, albo też dentystyka, zajmuje się funkcjonowaniem i leczeniem uzębienia, a także przyzębia, błony śluzowej i języka. Dentysta jest jednym z najbardziej znienawidzonych lekarzy, ponieważ kojarzy nam się z bólem i cierpieniem. Co więcej, niekiedy jest on postrzegany jako nie tyle lekarz, co… no właśnie. Stomatologia sama w sobie jest niejako odseparowana od zwyczajowo pojmowanej medycyny jako takiej. Podobnie jest z psychiatrą – on również nierzadko bywa wyłączany z rodziny medyków. Skąd wzięła się nazwa tej dziedziny i jak się ona narodziła, odpowiem w skrócie w tym artykule.

 

Etymologia

Nazwa „stomatologia” pochodzi od dwóch greckich słów: „stoma”, czyli „usta” oraz „logia”, czyli „nauka”. Nazwa „dentystyka” pochodzi z kolei z łaciny od wyrazu „dens”, tj. „ząb”.

Zanim Polska weszła do Unii Europejskiej, na określenie lekarza, który zajmuje się leczeniem zębów, używano tytułu „ lekarz stomatolog”. Po dołączeniu do UE, tytułowano go mianem „lekarz dentysta”, choć tak naprawdę dopuszcza się używania obu tych określeń.

Wczesna historia stomatologii

Leczenie zębów praktykowano już 9 tys. lat temu. Zachowały się czaszki z zębami po borowaniu, pochodzące mniej więcej z tego okresu. Znaleziono je w Pakistanie.

Leczenia zębów dokonywano na szeroką skalę w czasach starożytnych – medycyna w antycznej Grecji i Rzymie była na wysokim poziomie, w przeciwieństwie do średniowiecza. Wówczas bolące zęby najczęściej wyrywano – oczywiście bez znieczulenia. Było to też częstą praktyką w ramach tortur.

Patronka dentystów

Święta Apolonia jest patronką dentystów ze względu na jej nieszczęśliwe doświadczenia związane z uszkodzeniem uzębienia. Jak głosi legenda, męczennica Apolonia była torturowana przez pogan, którzy zmiażdżyli jej szczękę i powybijali zęby. Właśnie dzięki tym cierpieniom, nieszczęśliwa niewiasta stała się świętą.

Stomatologia

Niewiele osób wie, że jednymi z najlepszych lekarzy stomatologów na świecie są Polacy.

To właśnie dzięki nim, coraz częściej w kraju obserwujemy napływ obcokrajowców, którzy chcą powierzyć swoje uzębienie polskim specjalistom. Zjawisko to rozwija się na taką skalę, że można już zacząć mówić o turystyce stomatologicznej, która działa stymulująco nie tylko dla rynku medycznego ale także i gastronomicznego czy hotelarskiego.

Wykorzystując ten fakt w Bydgoszczy postanowiono stworzyć projekt, w którym kompleksowe usługi stomatologiczne połączone są z tymi ściśle turystycznymi.

Obcokrajowcy, którzy skorzystają z programu Medical Bydgoszcz będą korzystali z usług medycznych oferowanych w mieście, a w pakiecie dostaną zakwaterowanie i wyżywienie w okolicznych hotelach. W Medical Bydgoszcz włączono także port lotniczy, ponieważ od kilku lat do tego miasta przylatują klienci z Irlandii.

Projekt ten jest także szansą dla państwowych placówek, ponieważ pacjent spoza kraju, musi zapłacić za leczenie na miejscu.

Uważam, że jest to wspaniała nowina nie tylko dla tych, którzy mogą na tym pomyśle zarobić, ale także dla Polskich pacjentów, ponieważ miejsca, w których będą się leczyć, ciągle będą udoskonalać swoje usługi i wzbogacać je o nowe metody leczenia.